Kultura łowiecka i ochrona przyrody

Dariusz Knap – Koło łowieckie „Jaźwiec” - notatka studencka

Spotkanie przepełnione informacjami, wzmocnionymi szczegółową prezentacją oraz licznymi eksponatami z życia myśliwych pożytecznie zapisało się w sercach wielu słuchaczy.

Myślistwo zwykło się utożsamiać z bezdusznym zabijaniem bezbronnych zwierząt, wzmacniając nieco negatywną oceną, zrównując z niewybredną rozrywką.

Znam kilka osób zajmujących się myślistwem w swoim wolnym czasie, narażając się na kaprysy pogodowe, trudy transportu i niewygody przebywania w ostępach leśnych, a zarazem niewdzięczną pracę na rzecz środowiska.

Podczas wykładu na stole znalazły się wszelkiego rodzaju eksponaty muzealne: rogi i poroża, proste a zarazem precyzyjne urządzenia do przywabiania zwierzyny, ale i zwoływania ludzi na poszczególne etapy pracy myśliwych, czy też zbiórkę dla wypoczynku oraz różne odznaczenia.

Po przedstawieniu cech fauny naszych lasów z ciekawymi szczegółami przypisanymi poszczególnym gatunkom, dostaliśmy garść wiedzy  dotyczącej stanu życia naszych kniei. Głównie zainteresowało nas wszystko, co dzieje się w lasach za przyczyną ludzkiej działalności. I nie mówimy tu, bynajmniej, o samowolnym wyrębie, czy wstydliwej działalności kłusowniczej dla miernego, czy nawet całkiem pokaźnego zysku, ale o zmianach w wyniku zmiany mapy zalesień, budowane trakty komunikacyjne, stosowanie chemikaliów w różnych dziedzinach gospodarki rolnej i poza rolnej, zakłócającej równowagę ekosystemu, wyzwalającej zjawiska niekorzystne dla człowieka, a także niejednokrotnie groźne, zabierające spokój i bezpieczeństwo  w czasie leśnych wypoczynków, turystyki, czy życia mieszkańców przyleśnych.

Bardzo mnie zaskoczyło stwierdzenie, że gdyby nie odstrzały dzików w ilości dozwolonej, to by dziki w dzień chodziły po naszym rewitalizowanym rynku miejskim. I jak na potwierdzenie tego, co wyżej, na Czerwonej Górze następnego dnia gruchnęła wiadomość, że w pobliżu domów na osiedlu, przechadzają się dziki z małymi…

Elżbieta Dudek-Nicewiczówna