Słuchacze Chęcińskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku od 1.05 do 13.05 2023 roku w grupie 57 osób wyjechali na wczasy rehabilitacyjne nad Morze Bałtyckie do Jarosławca.

  

Jarosławiec to niewielka wieś położona na Wybrzeżu Słowińskim, blisko Darłowa i Ustki, to miejscowość wypoczynkowa i rybacka, otoczona sosnowymi lasami. Blisko jezior: Kopań i Wicko oraz rzeki Głównicy, która wpada do morza, a kamieniste i piaszczyste wybrzeża tworzą plażę. Jedną z atrakcji Jarosławca jest sztucznie usypana plaża zwana ”Polskim Dubajem” z pięknymi wydmami porośniętymi trawą i roślinnością. Jest największą plażą w Europie, ponad 5 ha. 

 

Na kilka dni przed wyjazdem do Jarosławca obserwowaliśmy pogodę, która trochę straszyła zimnem, deszczem i sztormami. Z Chęcin wyjechaliśmy 1 maja ok. 7 godz rano, trochę zachmurzeni i naburmuszeni na warunki pogodowe. Nasi organizatorzy wypoczynkowej wyprawy Zosia i Włodek zwany„Hrabią” jak zawsze „nakazali” nam wszelkie złe myśli, humory, kłopoty i zmartwienia zostawić, a zabrać wszystko co dobre, słoneczne, ciepłe, radosne. Pełni optymizmu po 9 godzinach podróży dojechaliśmy do naszego ośrodka wypoczynkowego „Młynarz” w Jarosławcu. Ośrodek bardzo ładny, pokoje dwuosobowe wszystkie z balkonami, Otoczenie też ładne, czyste, zadbane trawniki, klomby z kwiatami, boisko do siatki i kosza, grill, domki kempingowe z ogródkami, atrakcje dla dzieci, a wszystko w otoczeniu sosnowych drzew, młodych magnolii i migdałków.

 

  

Po kolacji obowiązkowo należało przywitać się z morzem i poprosić o wzgląd nad nami, bo jako pierwsi rozpoczynamy sezon wczasowy, który tak naprawdę tu rozpoczyna się w połowie czerwca. Wieczór rześki, chłodny, morze szaleje, huczy, pewnie z radości, że jesteśmy. To dopiero pierwszy dzień, co przyniosą następne, zobaczymy. Następny dzień pełen atrakcji i zajęć. Po pysznym, obfitym i urozmaiconym śniadaniu krótkie spotkanie z naszymi opiekunami Zosią i Włodkiem oraz Panią kierownik „Młynarza” bardzo sympatyczną, ciągle uśmiechniętą i mającą niesamowitą pamięć do naszych imion Urszulą. Pani Ula z przystojnym doktorem Janem, który zamiast krawatów nosił apaszki z ładnie podkręconymi wąsami, trochę taki staroświecki (jak sam o sobie mówił) przydzielili nam po 16 zabiegów rehabilitacyjnych dla każdego. Całą grupą wybraliśmy się na podbój i zwiedzanie Jarosławca. Dzień chłodny, ale słoneczny, jedni poszli na spacer wzdłuż szalejącego morza, inni wybrali się na plażę Dubaj. Osoby które były tu pierwszy raz, zwiedzały Jarosławiec i podziwiały okolice. Jarosławiec ma parę atrakcji, które warto zobaczyć.

 

 

 

Już z daleka widać ponad 33 metrową Latarnię Morską, z której można było podziwiać panoramę Jarosławca i okolic. Byliśmy też w kościele, tu zaskoczenie, bo odprawiana jest tylko jedna msza, i tylko w dni świąteczne ponieważ brakuje księży. Jarosławiec jak przystało na miejscowość nadmorską posiada Muzeum Bursztynu. Blisko latarni znajduje się Pomnik Rybaka trzymającego sieć z rybami, który jest symbolem wioski rybackiej. Wczasowicze wierzą, że rybki te spełniają życzenia, więc głaszczą je, wypowiadając swoje życzenia, robią przy nim pamiątkowe zdjęcia.

 

Z każdym dniem pogoda poprawiała się i zachęcała do spacerów. Na plaży tłoku nie ma, po weekendzie majowym plaża opustoszała, panuje wyczekiwany przez nas spokój. Codziennie towarzyszyły nam krzykliwe mewy, przelatujące od czasu do czasu kormorany, a w zakolach falochronów piękno krajobrazu dopełniały pływające całe rodziny łabędzi. Do Jarosławca przyjechaliśmy odpocząć, podreperować zdrowie i pooddychać morskim powietrzem. Wiemy, że zabiegi rehabilitacyjne pomagają, ale same zabiegi nie wystarczą. Potrzebny jest nam ruch na świeżym powietrzu, spacery brzegiem morza i jod , który wdychamy. Wzburzone morze na swój sposób jest piękne, malownicze, pokazuje nam cały artyzm swojej siły. Huczące morze, szalejące fale stwarzają w jakiś sposób podziw nad pięknem natury. Czuje się jakby morze wołało do nas, no chodź , pokaż swoją mądrość, ujarzmij mnie, ale człowiek wie, że ludzka siła, wiedza, ani władza, tu nie sięga. Tu człowiek pokornieje, nie jest w stanie walczyć z żywiołem, siłą wiatru, czy wody. Ogromne fale rozbijają się o falochrony tworząc w słońcu wraz z unoszącym się piaskiem zjawiskowe pokazy. Natura nawet w takich chwilach zachwyca swoim pięknem. W taką pogodę niewiele osób wybiera się na spacer brzegiem morza. My zamiast zbierać drobinki bursztynów, wyrzucanych przez morze na plażę, idziemy do Muzeum Bursztynu. Tu poznajemy proces powstawania bursztynu, możemy zobaczyć wystawę „Lasu Bursztynowego”, która robi wrażenie. Muzeum, to 20-to letnia kolekcja bursztynów rodziny Kwiatkowskich. Są tu duże bryły znalezione na plaży w Jarosławcu, lub odkupione od okazjonalnych poławiaczy. Największe wrażenie robi sala inkluzja, gdzie możemy oglądać piękne okazy flory i fauny zamknięte w bursztynie. Muzeum posiada sklepik z biżuterią, żelami, świecami, kosmetykami z domieszką bursztynów, tu unosi się wyraźny zapach żywicy.

 

 

 

Nasze rehabilitacyjne zabiegi to hydromasaż suchy, japoński, stimawell, magnetoterapia, drenaż limfatyczny, generator jonów ujemnych, magcell, tlenoterapia, wibroterapia, wirówka i bardzo ważna, ale mało doceniana gimnastyka oddechowa. Pani Urszula poprowadziła z nami gimnastykę „dźwięków uzdrawiających”, gdzie przy oddychaniu koncentrujemy się na danym narządzie, wydychając stosujemy odpowiednie dźwięki, oraz tzw. „gimnastykę punktów przeciwbólowych”. Ulubioną rehabilitacją był taniec. Kolega Mirek ze swoim sprzętem nagłaśniającym zapraszał na rehabilitacje przez taniec zarówno na świeżym powietrzu jak i na sali spotka

Muzyka łączy różne nasze światy

Taniec porusza mięśnie, gnaty

Ruch dodaje i wigoru, i młodości

Serce szaleje nam z radości

W tańcu nic nie boli, nie dokucza

Mirek muzyczkę różną wrzuca

Jedni tańczą, podrygują

Inni śpiewać potrzebują

To kółeczko lub wężyki

Ach, ta rehabilitacja w takt muzyki

Tańcem zdrowie ratujemy

Kostnieć przecież nie będziemy.

Pani Ula też wywija

Ręka, noga, głowa, szyja

Wraz z muzyką ćwiczyć mamy!!!

Swoje ciało rozciągamy, wyginamy

Doktor mimo swojej klasy

Tańczy z nami obertasy.

Gimnastyka tak by trwała, trwała

Prawie północ się zbliżała.

Ech kochani do łóżeczek i do spania

By się wyspać do śniadania.

Nowy przecież dzień nas czeka

Nikt nie będzie już narzekał.

Że coś boli, że coś skrzypi

Najlepszy lek to rytm muzyki.

Nasi wczasowicze, jak wszyscy wiedzą, nigdy w jednym miejscu nie usiedzą. Na wycieczkę się szykujemy w Słupsku w niedzielę spacerować będziemy. Słupsk oddalony od Jarosławca ok. 40 km, jest dużym miastem powiatowym. Miasto przedwojennej sztuki, historyczne, rozwinięte kulturowo, zadbane, czyste. Jak twierdzą mieszkańcy Słupska wszystkie te zmiany zawdzięczają Panu Robertowi Biedroniowi i obecnej Pani Prezydent Krystynie Danileckiej. W słupskim parku znajduje się ławeczka z pomnikiem Jerzego Waldorffa oraz Fortepianowa Aleja Gwiazd. Miasto, które połączyło starą historię ze współczesnością. W Słupsku znajduje się wystawa prac Witkiewicza, chociaż sam Witkiewicz nigdy tu nie był. Na budynkach znajduje się kilkadziesiąt murali o różnej tematyce, które robią wrażenie. Nasza niedzielna wycieczka spacerkiem przez park, bulwarami i mostami rzeki Słupi, ciekawymi zabytkowymi uliczkami prowadziła do pięknego odrestaurowanego Ratusza na Rynku,. Były też lody ciasta i kawa. Trudno to wszystko opowiedzieć, ale uroki Słupska zachęcają do ponownego przyjazdu. Po przyjeździe z wycieczki po południu mieliśmy integracyjne ognisko z Seniorami z Pilicy zorganizowane przez właścicieli ośrodka” Młynarz”. Było bardzo miło, przy kiełbaskach, kawie, herbacie z podkładem muzycznym na świeżym powietrzu mogliśmy się wspólnie bawić. Pamiętaliśmy też o majowych Jubilatach i Solenizantach. Maj to miesiąc Stanisława, Zofii, Joanny, Ireny i Jarosława. Były prezenty, poczęstunki, słodycze, toasty, a wszystko przy muzyce.

W Jarosławcu mogliśmy zwiedzić ogród z papugami, nakarmić piękne, kolorowe ptaki, wysłuchać o czym rozmawiają, o co się kłócą, o co walczą między sobą. Duże papugi chyba są podporządkowane mniejszym, tym bardziej krzykliwym i zadziornym. Niektóre są ze sobą zaprzyjaźnione podawały sobie dziobkami ziarna.

 

 

 

Kolejną naszą spacerową wycieczką była Ustka, która jest ważnym ośrodkiem portowym, turystycznym i uzdrowiskowym. Zwiedziliśmy Kościół Prawosławny z XIX wieku. Uliczkami z zachowanymi kamieniczkami XIX wieku poszliśmy w stronę parku. Tu przywitaliśmy się z „Kobietą Pracującą” Ireną Kwiatkowską i Fryderykiem Chopinem. Promenadą Nadmorską zeszliśmy na plażę, a dalej przeszliśmy do Portu Ustka i do Latarni Morskiej z 1892 roku. Ciekawostką Ustki jest Osada Rybacka z domkami szachulcowymi w biało-czarną kratę, a w sąsiedztwie powstała dzielnica willowa. To takie stare i nowe podobno na wybrzeżu bałtyckim częste. Zatrzymaliśmy się też przy Czerwonej Willi zwanej letnią rezydencją kanclerza Niemiec Ottona Bismarcka. Przed II wojną była ona własnością nazisty Goeringa, który nigdy tu nie mieszkał. Nasz pobyt w Jarosławcu uważamy za bardzo udany i wyjątkowy, nikt na nic nie narzekał.

Uczestniczyliśmy w rehabilitacjach, by poprawić nasze zdrowie, witaliśmy wschody i zachody słońca bo nad morzem są wyjątkowe, takich u nas nie zobaczymy. Spacerami poprawialiśmy naszą kondycję. Często pokonywaliśmy niedomogi, bo w grupie raźniej i lżej. Poznaliśmy nowych ludzi, nowe miejsca, zawiązaliśmy nowe przyjaźnie, niektórzy zapomnieli o swojej samotności, o chorobach. Nauczyliśmy się pokonywać nasze” nie, bo nie…”, uśmiechy były zawsze zamiast grymasów. Zabiegi były dobrane do naszych schorzeń przez wykwalifikowany personel bardzo trafnie. Właściciele ośrodka, kuchnia i obsługa, to wyjątkowo troskliwi ludzie. Serdeczne, takie od SERCA należą się podziękowania Zosi i Włodkowi za tak zorganizowany wypoczynek, bo doskonale wiemy ile trzeba włożyć wysiłku by 57 osób zadowolić. Bardzo, bardzo dziękujemy i liczymy, że następne wczasy będą podobne. Serdeczne podziękowania należą się dla Biura Podróży Prima Tour w Kielcach za udany nasz pobyt na wczasach w Jarosławcu.

Marta i Stefan Syzdół – notatka z pobytu w Jarosławcu. Zdjęcia Marta Syzdół i Helena Król.