Parkowa środa 17 czerwca. Ze względu na pogodę (wysokie temperatury), spotkanie słuchaczy Chęcińskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku odbyło się w hali Centrum Kultury i Sportu w "Strefie Relaksu". Tematem były wspomnienia, ciekawe przeżycia, przygody z naszych wycieczek, wczasów i spacerów z ostatnich ośmiu lat
Nie mogliśmy przedstawić wszystkich przygód, zdjęć, filmików, to był bardzo obszerny temat wspólnych spotkań i wyjazdów. Wszystkie nasze wycieczki, to już same w sobie są dla nas przygodami. Każdy wyjazd, to rozbudzanie chęci wyjścia Seniorów z domu, to sposób na zdobywanie wiedzy, integrowanie się z ludźmi, poznawanie obyczajów, historii, kultury różnych środowisk, różnych regionów Polski, to poznawanie innych krajów. Każdy wiek jest dobry by spełniać swoje marzenia, pokonywać słabości, nabierać zaufania, zawiązywać nowe przyjaźnie. Wycieczki, wyjazdy na wczasy rehabilitacyjne, czy spacery z nordic walking, to poprawa naszego zdrowia, samopoczucia, często związane z nimi osobiste przeżycia i przygody. Wycieczki są dokumentowane opisami i zdjęciami na naszej stronie internetowej. Od ośmiu lat jest prowadzona kronika w formie elektronicznej i papierowej przez naszą koleżankę Helenkę. Na załączonych zdjęciach widać ogrom pracy włożonej przez Helenkę. To ogromne zbiory 3 tomów naszej działalności nie tylko wycieczek, ale wszystkie działania na rzecz uniwersytetu i naszej pięknej gminy. Każdy wyjazd, to przygoda, radość, ciekawość nowego, moc rozmów, zabaw spędzonych razem, to ogniska. Nie zabrakło nam też przygód z przewodnikami wycieczek, autokarami, kierowcami, przygód z ludźmi o rożnej mentalności, o odmiennych poglądach, były też spóźnienia naszych kol & kol na nasze wyjazdy. Poruszające dla mnie było wspomnienie organizowanej mojej pierwszej wycieczki - śladami Żeromskiego od Muzeum Lat Szkolnych do Ciekot zakończonej ogniskiem. Byliśmy kilka razy na Świętym Krzyżu, Świętej Katarzynie, 3 razy w Sandomierzu i Krakowie, w Starej Wiślicy i Nowej po remoncie muzeum. W świętokrzyskim łatwiej wymienić miejsca gdzie nie byliśmy. Zwiedziliśmy Wieliczkę, Ojców Zamość, Czarnolas, Puławy, Zalipie, Tarnów, Bochnię, Szydłów, Skarżysko, Szydłowiec, w Michniowie Mauzoleum Wsi Polskiej, Wąchock, Ćmielów, Jędrzejów, była "Ciuchcia Ponidzie", Umianowice, Pińczów. Kilka razy byliśmy podreperować nasze zdrowie w Busku Zdroju, Solcu Zdroju, a ostatnio w Kazimierzy Wielkiej. Zwiedziliśmy Janowiec, Kazimierz Dolny - 3 razy, Krzemionki, Opatów, Oblęgorek, Niepołomice, Pszczynę, Ogrody Kapias w Goczałkowicach, Nagłowice, Warszawę 3 razy, Maleniec, Wadowice, Kalwarię, Będąc na wczasach zwiedziliśmy Iwonicz Zdrój, Krynicę, Bóbrkę, Malbork, Frombork, Nowy Sącz, Muzeum M. Konopnickiej w Żarnowcu, Przemyślu, Słupsku, Dukli, Kołobrzegu, Gdańsku, Arłamowie. W Nowej Słupi byliśmy w nowoczesnym multimedialnym muzeum, zwiedziliśmy Szczawnicę, przeżyliśmy piękną przygodę "Spływ Dunajcem" i wędrowaliśmy górskimi szlakami. Była Wisła, Jarosławiec, Słowacja, Czeska Praga, Portugalia, a w tym roku przed nami Bułgaria. Były też wycieczki organizowane z projektów lub częściowo sponsorowane przez prywatne osoby, za co serdecznie dziękujemy. Nie sposób wymienić wszystkich przygód, czy przeżyć związanych z naszymi wyjazdami, to jest osiem lat. Za wyjazdy na wczasy często rehabilitacyjne odpowiadają Włodziu i Zosia. Wyjazdy są dobierane tak, by były ciekawe, pożyteczne, byśmy mogli zapomnieć o peselach, samotności, kłopotach zdrowotnych, by cieszyć się ze wspólnego pobytu. Na naszym środowym spotkaniu mogliśmy jeszcze raz odtworzyć wspomnienia z wyjazdów poprzez przypomnienie zdjęć, filmików, rozmów. Nie może być też nic piękniejszego ponad kontakt z naturą, przyrodą niezależnie od pory roku, czy naszych peseli. Otaczające nas piękno, śpiew ptaków, dojrzewające łany zbóż, góry, lasy, a nawet zima, śnieg mróz, całe to piękno wpływa relaksująco na nas. Odpoczywa nasza psychika, a znużenie odchodzi w siną dal. Dziękujemy bardzo wszystkim koleżankom i kolegom za przybycie na środowe spotkanie, pomimo upałów, a także odległości jak zawsze możemy na siebie liczyć. Panu Norbertowi dziękuję za czuwanie nad komputerami i bezinteresowną pomoc.
Marta Syzdół, fot. Stanisław Król









(ikony)


